Poniedziałek, był wielkim dniem. Niektórzy mogli by przeżyć załamanie nerwowe ale mi się udało trzymać fason założyć maskę i sprawić, że ten niezwykły dzień stał się dla otoczenia jednym z nudnych ciągnących się i nieciekawych dni wyciętych z życia przeciętnego szarego człowieka.
W poniedziałek udałem się na rozmowę kwalifikacyjną do lodziarni, wszystko dzięki Ilonce, która wspomniała o mnie i załatwiła mi można powiedzieć prace. Mój pierwszy dzień pracy rozpocznę w czwartek, mam nadzieje, że nie będzie to mój ostatni dzień pracy tam. Szefostwo było naprawdę miłe i powiedzieli mi, że na jeden dzień próby aby sprawdzić czy się w tej pracy sprawdzę a jak wszystko będzie dobrze to zostanę tam na stałe. Szczerze to boje się tego “pierwszego” dnia, nawet nie chodzi o to, że to pierwszy dzień ale to, że będę cały czas obserwowany, za każdym razem jak tam przychodzę Szef i Szefowa tam są trochę mnie to będzie peszyć i boje się, że przez to może mi się na początku tam źle pracować. To będzie coś w stylu BigBrothera :/. Mam nadzieje, że jakoś przetrwam :)
Zanim jednak udałem się na tą rozmowę dotarła do mnie informacja, że mój Dziadek jest poważnie chory i leży w szpitalu :(. Przez to nie wiedziałem czy się cieszyć czy być zmartwiony dwa różne impulsy docierały do mojej głowy i powodowały lekki zamęt :/
W wtorek (dla mnie to jeszcze dzisiaj :P) byłem rozpocząć wszystkie badania sanepid itd. no niestety okazało się, że można rozpoczynać takie badania TYLKO w poniedziałki oraz piątki, ponieważ już jest wtorek (środa dla czepialskich) to nie pozostało mi nic innego jak wrócić do domu. Byłem rozczarowany ;/ Myślałem, że wszystko załatwię za jednym razem a tutaj takie niemiłe “przygody” mnie spotkały.
Ogólnie wtorek zaliczam do ciężkich dni, cały czas byłem po za domem, jak nie badania to książeczka :D jak nie to to część do auta no i jeszcze na koniec odnawianie napisów na nagrobku…
Miałem dodać dzisiaj sporo notek, większość miała być paro wyrazowa ale nie mam sił :D i zaktualizuje wszystko jutro :) Bo to chyba ostatni dzień wolności :).
Moje gratulacje stary! :D
Weście zaczniesz “coś pożytecznego robić” ;P
Może przyjdę kiedyś Cię odwiedzić w pracy i będę bardzo wrednym i wymagającym klientem? hehe :D.
(Żartuje, nie obawiaj się :P)